Zaloguj się! | Start | FORUM VMC | Kontakt |
Szukaj:
Menu
Główna
Logowanie
Nasze banery
Forum
Czat IRC
FAQ
Sklep
Sklep - odczynniki
Linki
Współpraca z Vortalem
Poleć nas
Kontakt
BHP
Zaplecze chemiczno-pirotechniczne
Chemia
Ogólna
Organiczna
Nieorganiczna
Analityczna
Doświadczalna
Twoje Laboratorium
Układ okresowy
Kalkulator
Słownik angielski
Tablice Chemiczne
Encyklopedia
Stara Encyklopedia
Zbiór zadań
Pirotechnika
Materiały Wybuchowe:
Kruszące
Miotajace
Inicjujące
Fajerwerki
Modelarstwo rakietowe
Inne
Statystyki


Zalecana przegladarka: IE 5.5+ lub Firefox 1.5

Sponsorzy
Facebook
Artykuły > Ogólna > Największe mity chemii

Największe mity chemii

Często w szkole uczymy się na chemii rzeczy, które przekraczając granicę między dydaktycznym uproszczeniem a informacją nieprawdziwą. Niektóre z nich są powtarzane w kółko od tak dawna, że nikt za bardzo nie zastanawia się nad ich prawdziwością i po prostu przekazuje je dalej. Wiele informacji z dziedziny chemii znajdujących się w powszechnym przekonaniu także nie pokrywa się z prawdą. W tym artykule postaram się przedstawić te najbardziej znane i najczęściej spotykane. Przedstawione przeze mnie przykłady pojawiają się na różnych etapach nauki chemii, ale wszystkie są w pewien sposób szkodliwe.

Konserwanty zawarte w żywności są szkodliwe.

Tą frazę powtarzają prawie wszyscy, a praktycznie nikt się nad nią nie zastanawia. Gdyby nie konserwanty, żywność byłaby znacznie droższa (w przypadku mięsa i wędlin nawet kilkukrotnie) i szybciej by się psuła. Niemożliwe byłoby istnienie dużych sklepów oddalonych od miejsc produkcji żywności. Niewielka poprawa zdrowia ze względu na brak konserwantów nie zdołałaby zrównoważyć znacznie częstszych przypadków zatrucia po zjedzeniu nadpsutego pożywienia. Sama szkodliwość konserwantów przy ilościach stosowanych w żywności też nie jest wcale wielka. Bardziej szkodliwe są dość powszechnie stosowane w tanich napojach słodziki - cyklaminian sodu i sacharyna, oraz dieta obfita w tłuszcze nasycone (np. fast food).

To, co wydobywa się z wież przy elektrowni atomowej, to radioaktywne opary lub dym ze spalania uranu.

Tego nikt nie uczy i jest to totalna bzdura, a jednak można spotkać ludzi którzy tak myślą. Dowód widziałem na pewnej pracy plastycznej z gimnazjum. Charakterystyczne zwężające się ku górze wieże o dużej średnicy są wieżami skraplaczy. Woda po przejściu przez turbiny parowe (które połączone są z generatorami wytwarzającymi elektryczność) jest rozprężana w tych wieżach, a ponieważ nadal ma wtedy temperaturę powyżej 100°C, dość duża jej część natychmiast odparowuje, obniżając szybko temperaturę. Po ochłodzeniu woda powraca do drugiego obiegu (odseparowanego od wody krążącej w rdzeniu reaktora wymiennikiem ciepła). Wydobywająca się z wież para ma korzystny wpływ na środowisko, gdyż zwiększa wilgotność i przyspiesza usuwanie zanieczyszczeń z powietrza. Z drugiej strony zwiększa zachmurzenie i częstotliwość opadów. Wieże takie działają również przy niektórych elektrowniach węglowych umieszczonych z dala od akwenów wodnych, z kolei elektrownie atomowe usytuowane nad morzem zazwyczaj nie mają takich wież.

Polietylenowe opakowania szkodzą środowisku.

Polietylen nie jest biodegradowalny i prawie zupełnie bierny chemicznie. Z jednej strony oznacza to, że wyrzucona na trawnik torebka będzie tam leżała bardzo długo. Z drugiej strony substancje z jej rozkładu nie mogą w żaden sposób negatywnie wpłynąć na środowisko (bo właściwie ich nie ma). Szkodliwość polietylenowych opakowań ogranicza się zatem do zajmowania przez nie miejsca, niszczenia walorów estetycznych otoczenia i utrudniania rozkładu innych śmieci, które są w nie zapakowane. Przy wyrzucaniu ich do lasu zwierzęta mogą być narażone na uduszenie - nie jest to właściwie jednak problem opakowań polietylenowych samych w sobie, ale ludzi wyrzucających śmieci gdzie popadnie i dotyczyłby także toreb biodegradowalnych (zwierzę może się nimi udusić zanim się rozłożą). Zastąpienie polietylenu np. papierem wymusiłoby zwiększenie wycinki lasów oraz rozwój raczej "brudnego" przemysłu papierniczego, co jest niewątpliwie bardziej szkodliwe niż leżące na trawniku torebki, oraz podniosłoby koszt produkcji opakowania. Użycie szkła dodatkowo powodowałoby duży wzrost kosztów transportu (szkło jest ciężkie i tłucze się).

Istnieją leki "precyzyjnie trafiające w źródło bólu".

Słyszymy to w prawie każdej reklamie, wraz z wizją tabletki przemieszczającej się w naczyniu krwionośnym (ten człowiek bardzo szybko by umarł w wyniku zatoru). Wszelkie leki podawane doustnie są wchłaniane w przewodzie pokarmowym, po czym poprzez układ krwionośny równomiernie rozprzestrzeniają się po całym organizmie. Można co najwyżej mówić o wybiórczym działaniu na konkretne receptory, różnym maksymalnym stężeniu leku osiąganym w różnych tkankach (co wynika z budowy chemicznej leku), albo prolekach, tj. lekach nieaktywnych biologicznie, które są metabolizowane do postaci aktywnej dopiero po dostaniu się do organizmu. Selektywne działanie leku w jednym miejscu organizmu można uzyskać tylko poprzez zastrzyk, ale wtedy to pacjent lub lekarz znajduje źródło bólu.

Najlepsze są leki oparte na naturalnych składnikach.

Substancje biologicznie aktywne zawarte w roślinach w znakomitej większości przypadków nie służą danej roślinie np. do uśmierzania bólu, leczenia wrzodów czy pobudzania porostu włosów, więc ich struktura chemiczna nie mogła podlegać ewolucji w tym kierunku. Ich działanie jest mniej lub bardziej przypadkowe. Tymczasem syntetyczne leki są selekcjonowane spośród tysięcy podobnych związków (analogów) przez człowieka. Kryterium wyboru jest jak najlepsze działanie i jak najmniejsze natężenie efektów niepożądanych. Dlatego leki syntetyczne w większości przypadków są skuteczniejsze od naturalnych.




strony: [1] [2] [3]
komentarz |

© 2oo4-2oo8 Vortal młodego Chemika. Wszelkie prawa zastrzeżone.